Miezis i spółka zwyciężają w Dżudda

Kolejny, trzeci już w tym sezonie Masters dla Ghetto Ryga. Nauris Miezis nowym numerem 1 światowego rankingu FIBA 3×3. Zapraszamy na naszą relację z Arabii Saudyjskiej.

Ponownie, turniej główny poprzedziły kwalifikacje, w których brało udział sześć drużyn podzielonych na dwie grupy. Ostatecznie awans uzyskali gracze z Tokio:

oraz drużyna Taikhar z Mongolii, która w najciekawszym spotkaniu rundy kwalifikacyjnej pokonała po zaciętej walce Rosjan z Nevy:

Grupa A

Do grupy A trafili rozstawieni z jedynką w tym turnieju gracze z Łotwy. Mecze zarówno z Lyonem jak i Balangą były dla nich jedynie rozgrzewką – bezdyskusyjne zwycięstwa. W meczu o drugie miejsce Filipińczycy musieli uznać wyższość drużyny z Francji:

 

Grupa B

Grupa B to ten sam scenariusz tylko inni aktorzy 🙂 Liman „miażdży” Koreańczyków i Japończyków, a następnie Ci ostatni zapewniają sobie udział w ćwierćfinale w takich oto okolicznościach (bardzo mądrze rozegrana końcówka):

Grupa C

Grupa C dla nas zdecydowanie najbardziej ciekawa, a to ze względu na występy Szymona Rducha w drużynie gospodarzy. Niestety. pierwszy mecz szybko ostudził nasze nadzieje, Piran w tym meczu okazał się zbyt mocny:

Następnie Słoweńcy rozprawili się z drużyną z Tokio, która w ostatnim meczu tej grupy walczyła z Dżuddą o awans do ćwierćfinału. Dla „naszych” było to niezwykle ważne spotkanie, gdyż praktycznie gwarantowało im awans do wielkiego finału cyklu Masters. Jak wytrzymali próbę nerwów? Sami zobaczcie – świetne spotkanie:

Grupa D

W grupie D oba swoje mecze łatwo wygrali gracze z Szaki, a mecz o awans z drugiego miejsca był istnym thrillerem, trzymającym w napięciu do samego końca. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Koniecznie obejrzyjcie ten bratobójczy pojedynek dwóch drużyn z Mongolii:

Ćwierćfinały

Pogromy w ćwierćfinałach. Z czterech meczów, trzy zakończyły się wygranymi ponad dziesięciopunktowymi, 3 razy drużyna przegrywająca nie wyszła z dziesięciu zdobytych punktów. Niestety jednymi z nich byli zawodnicy z Dżudda, którzy dostali ostrą lekcję pokory od Rygi:

Dwa pozostałe „blowouty” padły udziałem Limanu, który odprawił z kwitkiem drużynę z Ułanbator oraz Piran, który zakończył przygodę z turniejem Francuzom z Lyonu. Ostatni, ale za to najbardziej zacięty ćwierćfinał, dość sensacyjnie zakończył się wygraną Japończyków nad Litwinami:

Półfinały

W pojedynku Rygi z Utsunomiya o wyniku zadecydowało doświadczenie Łotyszy i ten „gość” na którego wołają „Robin”. Miezis pod nieobecność Lasmanisa wziął na siebie odpowiedzialność za grę i wyniki swojej drużyny i jak widać na załączonym obrazku – całkiem dobrze sobie radzi:

W drugim półfinale Liman okazał się zbyt mocny dla graczy z Piranu. Mecz obfitował w dużą liczbę fauli, spięć pomiędzy zawodnikami i całą masę rzutów wolnych. Niestety dla widowiska, Piran ani przez chwile nie był w stanie zagrozić młodszym i silniejszym rywalom z Serbii:

Finał

Wielki finał bez cienia wątpliwości był najlepszym spotkaniem całego turnieju. Choć wydawało się, że to Liman przychyli szalę zwycięstwa na swoją stronę, to wolą walki, nieustępliwością i rozwagą Łotysze wyszarpali ostatecznie wygraną. Mecz serią zwodów i skutecznym wejściem pod kosz zakończył nowy nr 1 światowego rankingu, „Robin” Miezis:

Gratulacje dla Ryga Ghetto, którzy wygrywają już po raz trzeci w tym sezonie!

Komplet wyników fazy pucharowej:

MVP turnieju a zarazem królem strzelców został nie kto inny jak sam Nauris Miezis:

Nie może oczywiście zabraknąć najlepszych akcji:

Finał finałów już za niecałe dwa tygodnie! Oto lista drużyn, które zakwalifikowały się do turnieju w japońskim mieście Utsunomiya:

1. Liman (SRB) 755 pts.
2. Riga Ghetto (LAT) 565 pts.
3. Novi Sad (SRB) 555 pts.
4. Piran (SLO) 445 pts.
5. NY Harlem (USA) 380 pts.
6. Princeton (USA) 377 pts.
7. Edmonton (CAN) 329 pts.
8. Sakiai Gulbele (LTU) 265pts.
9. Amsterdam (NED) 265 pts.
10. Zemun (SRB) 195 pts.
11. Jeddah (KSA) 145 pts.
12. Lausanne (SUI) 125 pts.

No i komu kibicujecie? Do zobaczenia w Japonii 😉

Fot. fiba.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*