Amsterdam wygrał mastersa w Wiedniu. Polska w tydzień przegrała wszystko, co można było przegrać.
Udany rewanż Holendrów za porażki podczas WorldCup. Bardzo smutny weekend w naszym kraju – Polacy nie przebili się przez rundę kwalifikacyjną i nie zagrali w turnieju głównym, nie zagrają również w Mistrzostwach Europy.
World Tour nie zwalnia tempa
W stolicy Austrii zobaczyliśmy większość topowych graczy, którzy tydzień wcześniej walczyli o mistrzostwo świata w Warszawie. Jeśli więc zakochaliście się w koszykówce 3×3 – warto iść za ciosem i śledzić ich losy razem z nami!
Turniej główny
Świeżo upieczeni mistrzowie świata – Łotysze – tym razem zrobili sobie wolne. W akcji mogliśmy za to zobaczyć wicemistrzów i pozostałe drużyny z czołówki. Niektóre w całości (jak zwycięzców z Holandii), niektóre z mniejszymi lub większymi zmianami w składach.
Wicemistrzowie – Niemcy – tym razem uzupełnili swoje Dynamic Duo (Giessmann i Agyeman) rzadko widywanym na boiskach 3×3 graczem o nazwisku Luc Van Slooten oraz swoim starym kumplem Sidi Beikame. Wciąż łączą zwierzęcą siłę i sprawność z brakiem doświadczenia, m.in. nieumiejętnością „domykania” wygranych praktycznie spotkań. Tutaj najlepszy przykład, w meczu ze świeżymi postaciami World Tour z hiszpańskiej Fuengiroli:
Wcześniej zespół Bonn rozprawił się z Serbami z Ub (grającymi jednak bez Strahinji Stojacica), a w ćwierćfinale pokonał mocne w tym sezonie Toronto. W półfinale doszło do rewanżu za MŚ z Holendrami, którzy tym razem zagrali dużo mocniej w obronie:
W drugiej części drabinki play-off niepodzielnie rządzili Serbowie. Ub – z Brankovicem i Kaluderovicem w składzie oraz Liman, w swojej najbardziej muskularnej postaci – Milivojevic, Simeunovic, Vasic i Zigon. W półfinale doszło do bratobójczej walki, a przy tym starcia bohaterów dwóch najlepszych transferów tego sezonu:
Kto Waszym zdaniem gra lepiej: Semi Truck czy Killer?
W finale Holendrzy znów „dokręcili śrubę” i pokazali dlaczego są jedną z najgroźniejszych drużyn na całej planecie Ziemia. Zasłużone zwycięstwo w całym turnieju i zasłużony tytuł MVP dla Worthy de Jonga. Gratulacje!

Top 10 akcji całego turnieju, warto obejrzeć do końca:
Runda kwalifikacyjna z udziałem Polaków
Team Warsaw, w teoretycznie najsilniejszym składzie, grał w grupie kwalifikacyjnej. Waczyński, Zamojski, Ponitka i Bogucki szybko i boleśnie przegrali oba spotkania, zajmując ostatnie miejsce w całym turnieju. W pierwszym meczu, przeciwko Litwinom z Mariampola, przegranym 13:21, jeszcze jakoś to wyglądało…
W drugim, przeciwko Amerykanom z Phoenix (którzy przegrali później w meczu o wyjście z grupy z Litwinami), z trudem udało się osiągnąć dwucyfrowy wynik (10:22). Zgadzacie się z tezą, że kolejny gracz 3×3 z przeszłością w NBA – Kyle Guy – to nowy Jimmer Fredette? Tu znajdziecie historię tego gracza wraz z uzasadnieniem. A poniżej możecie zobaczyć jak gra przeciwko Polskiej kadrze:
Eliminacje do Mistrzostw Europy
Kulminacja polskich nieszczęść nadeszła dzień po porażkach w Wiedniu. Tragedia dokonała się w Słowackich Koszycach, w paskudnie wyglądającej sali gimnastycznej, do której przeniesiono rozgrywki z powodu niesprzyjającej pogody. Grający w składzie Samsonowicz, Sokołowski, Put i Krużyński Polacy przegrali dwa mecze, oba jednym punktem. Przegrali je jednak z reprezentantami krajów, w których koszykówka 3×3 niemal nie istnieje – Turkami i Finami. Ostrzegamy, grozi bólem oczu, oglądacie na własną odpowiedzialność! Mecz z Turkami:
Mecz z Finami i ich historyczna, pierwsza wygrana w meczu na tym poziomie rozgrywek:
To oczywiście oznaczało odpadnięcie z turnieju i koniec marzeń o występie w EuroCup 2026.
Graczom należy się szacunek – za to że im się chce, za to że jeżdzą, walczą, czynem pokazują co to znaczy miłość do streetballa, grają jak potrafią. Dotyczy to wszystkich grających z orzełkiem na piersi. Krytyka wylewająca się na nich ostatnio jest czasem uzasadniona i konstruktywna, częściej jednak jest to tzw. „hejt” w czystej postaci. Nie idźcie tą drogą. Naszym zdaniem to nie jest wina graczy. Nie zmienia to jednak faktu, że to co się wydarzyło w polskiej koszykówce 3×3 w ciągu ostatnich dwóch tygodni można odbierać tylko w jeden sposób. Jest to…
Blamaż
Na początek cytat z dokumentu „Skrócona strategia rozwoju dla Polskiego Związku Koszykówki na lata 2025/2028”.
Dobrze opracowana strategia pozwoli nie tylko na rozwój koszykówki 3×3 w Polsce, ale również na sukcesy na arenie międzynarodowej, w tym w turniejach takich jak igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata.
Sekcja sprawozdań z realizacji tej i innych strategii PZKosz jest niestety pusta. Podobnie jak lista sukcesów na arenie międzynarodowej. Bilans meczów męskiej reprezentacji za ostatnie dwa tygodnie to 0-8. Wiele osób wini za to zawodników, jeszcze więcej trenera. Naszym zdaniem ryba psuje się od głowy. Przeczytajcie jeszcze raz cytat powyżej. Jasno z niego wynika – i jest to stwierdzenie osób z PZKosz! – że strategia nie było dobrze opracowana. Albo nie było jej wcale.
- Zawodnicy nie zagrają dobrze, jeśli nie trenują regularnie i nie grają w turniejach.
- Trenerzy nie będą dobrze trenować, jeśli nie dostaną na to miejsca i czasu.
- Selekcjonerzy nie wybiorą dobrze, jeśli nie będzie z kogo.
- Organizatorzy nie zorganizują niczego bez budżetu.
- Budżet w profesjonalnym sporcie zapewniają głównie sponsorzy.
- A znalezienie sponsorów to odpowiedzialność działaczy.
Półtora roku temu przewidywaliśmy ten czarny scenariusz, który właśnie, na naszych oczach, się zrealizował. Nie zawsze fajnie jest mieć rację. W takich momentach naprawdę wolelibyśmy się mylić. To bardzo smutny czas dla polskiej koszykówki 3×3 🙁
Czy to również czas, aby odbić się od dna?
W sumie, dlaczego nie? Bądźmy optymistami, co nam pozostaje 🙂
Fot. fiba3x3.com


