Dutch are too much! ME 2026 bez Polaków. Blamaż

Amsterdam wygrał mastersa w Wiedniu. Polska w tydzień przegrała wszystko, co można było przegrać.

Udany rewanż Holendrów za porażki podczas WorldCup. Bardzo smutny weekend w naszym kraju – Polacy nie przebili się przez rundę kwalifikacyjną i nie zagrali w turnieju głównym, nie zagrają również w Mistrzostwach Europy.

World Tour nie zwalnia tempa

W stolicy Austrii zobaczyliśmy większość topowych graczy, którzy tydzień wcześniej walczyli o mistrzostwo świata w Warszawie. Jeśli więc zakochaliście się w koszykówce 3×3 – warto iść za ciosem i śledzić ich losy razem z nami!

Turniej główny

Świeżo upieczeni mistrzowie świata – Łotysze – tym razem zrobili sobie wolne. W akcji mogliśmy za to zobaczyć wicemistrzów i pozostałe drużyny z czołówki. Niektóre w całości (jak zwycięzców z Holandii), niektóre z mniejszymi lub większymi zmianami w składach.

Wicemistrzowie – Niemcy – tym razem uzupełnili swoje Dynamic Duo (Giessmann i Agyeman) rzadko widywanym na boiskach 3×3 graczem o nazwisku Luc Van Slooten oraz swoim starym kumplem Sidi Beikame. Wciąż łączą zwierzęcą siłę i sprawność z brakiem doświadczenia, m.in. nieumiejętnością „domykania” wygranych praktycznie spotkań. Tutaj najlepszy przykład, w meczu ze świeżymi postaciami World Tour z hiszpańskiej Fuengiroli:

Wcześniej zespół Bonn rozprawił się z Serbami z Ub (grającymi jednak bez Strahinji Stojacica), a w ćwierćfinale pokonał mocne w tym sezonie Toronto. W półfinale doszło do rewanżu za MŚ z Holendrami, którzy tym razem zagrali dużo mocniej w obronie:

W drugiej części drabinki play-off niepodzielnie rządzili Serbowie. Ub – z Brankovicem i Kaluderovicem w składzie oraz Liman, w swojej najbardziej muskularnej postaci – Milivojevic, Simeunovic, Vasic i Zigon. W półfinale doszło do bratobójczej walki, a przy tym starcia bohaterów dwóch najlepszych transferów tego sezonu:

Kto Waszym zdaniem gra lepiej: Semi Truck czy Killer?

W finale Holendrzy znów „dokręcili śrubę” i pokazali dlaczego są jedną z najgroźniejszych drużyn na całej planecie Ziemia. Zasłużone zwycięstwo w całym turnieju i zasłużony tytuł MVP dla Worthy de Jonga. Gratulacje!

Top 10 akcji całego turnieju, warto obejrzeć do końca:

Runda kwalifikacyjna z udziałem Polaków

Team Warsaw, w teoretycznie najsilniejszym składzie, grał w grupie kwalifikacyjnej. Waczyński, Zamojski, Ponitka i Bogucki szybko i boleśnie przegrali oba spotkania, zajmując ostatnie miejsce w całym turnieju. W pierwszym meczu, przeciwko Litwinom z Mariampola, przegranym 13:21, jeszcze jakoś to wyglądało…

W drugim, przeciwko Amerykanom z Phoenix (którzy przegrali później w meczu o wyjście z grupy z Litwinami), z trudem udało się osiągnąć dwucyfrowy wynik (10:22). Zgadzacie się z tezą, że kolejny gracz 3×3 z przeszłością w NBA – Kyle Guy – to nowy Jimmer Fredette? Tu znajdziecie historię tego gracza wraz z uzasadnieniem. A poniżej możecie zobaczyć jak gra przeciwko Polskiej kadrze:

Eliminacje do Mistrzostw Europy

Kulminacja polskich nieszczęść nadeszła dzień po porażkach w Wiedniu. Tragedia dokonała się w Słowackich Koszycach, w paskudnie wyglądającej sali gimnastycznej, do której przeniesiono rozgrywki z powodu niesprzyjającej pogody. Grający w składzie Samsonowicz, Sokołowski, Put i Krużyński Polacy przegrali dwa mecze, oba jednym punktem. Przegrali je jednak z reprezentantami krajów, w których koszykówka 3×3 niemal nie istnieje – Turkami i Finami. Ostrzegamy, grozi bólem oczu, oglądacie na własną odpowiedzialność! Mecz z Turkami:

Mecz z Finami i ich historyczna, pierwsza wygrana w meczu na tym poziomie rozgrywek:

To oczywiście oznaczało odpadnięcie z turnieju i koniec marzeń o występie w EuroCup 2026.

Graczom należy się szacunek – za to że im się chce, za to że jeżdzą, walczą, czynem pokazują co to znaczy miłość do streetballa, grają jak potrafią. Dotyczy to wszystkich grających z orzełkiem na piersi. Krytyka wylewająca się na nich ostatnio jest czasem uzasadniona i konstruktywna, częściej jednak jest to tzw. „hejt” w czystej postaci. Nie idźcie tą drogą. Naszym zdaniem to nie jest wina graczy. Nie zmienia to jednak faktu, że to co się wydarzyło w polskiej koszykówce 3×3 w ciągu ostatnich dwóch tygodni można odbierać tylko w jeden sposób. Jest to…

Blamaż

Na początek cytat z dokumentu „Skrócona strategia rozwoju dla Polskiego Związku Koszykówki na lata 2025/2028”.

Dobrze opracowana strategia pozwoli nie tylko na rozwój koszykówki 3×3 w Polsce, ale również na sukcesy na arenie międzynarodowej, w tym w turniejach takich jak igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata.

Sekcja sprawozdań z realizacji tej i innych strategii PZKosz jest niestety pusta. Podobnie jak lista sukcesów na arenie międzynarodowej. Bilans meczów męskiej reprezentacji za ostatnie dwa tygodnie to 0-8. Wiele osób wini za to zawodników, jeszcze więcej trenera. Naszym zdaniem ryba psuje się od głowy. Przeczytajcie jeszcze raz cytat powyżej. Jasno z niego wynika – i jest to stwierdzenie osób z PZKosz! – że strategia nie było dobrze opracowana. Albo nie było jej wcale.

  • Zawodnicy nie zagrają dobrze, jeśli nie trenują regularnie i nie grają w turniejach.
  • Trenerzy nie będą dobrze trenować, jeśli nie dostaną na to miejsca i czasu.
  • Selekcjonerzy nie wybiorą dobrze, jeśli nie będzie z kogo.
  • Organizatorzy nie zorganizują niczego bez budżetu.
  • Budżet w profesjonalnym sporcie zapewniają głównie sponsorzy.
  • A znalezienie sponsorów to odpowiedzialność działaczy.

Półtora roku temu przewidywaliśmy ten czarny scenariusz, który właśnie, na naszych oczach, się zrealizował. Nie zawsze fajnie jest mieć rację. W takich momentach naprawdę wolelibyśmy się mylić. To bardzo smutny czas dla polskiej koszykówki 3×3 🙁

Czy to również czas, aby odbić się od dna?

W sumie, dlaczego nie? Bądźmy optymistami, co nam pozostaje 🙂

Postaw kawę dla 3x3basketpl na buycoffee.to

Fot. fiba3x3.com