(Za) dużo już zostało na ten temat powiedziane. Lepiej skupić się na danych, obiektywnych liczbach. Właściwie to jednej liczbie.
Ilu kibiców, tyle opinii. Jeszcze więcej emocji. Trzy dni po zakończeniu WorldCup odłóżmy je na chwilę na bok i oprzyjmy na obiektywnych informacjach, jakimi są statystyki. Wiadomo, są małe kłamstwa, duże kłamstwa i statystyka. Ale też ze statystykami w koszykówce jest trochę jak z demokracją – podobno nie działają, ale nikt jeszcze nie wymyślił niczego lepszego 🙂
Zagłębiliśmy się więc w statystyki męskiej reprezentacji naszego pięknego kraju i znaleźliśmy jedną liczbę, nad którą naszym zdaniem warto się pochylić i zastanowić.
W czterech rozegranych meczach Polacy zaliczyli łącznie 3 asysty (key assists).
Słownie: trzy
Średnio 0,75 asysty na mecz
Zanim przejdziemy dalej, ważne wyjaśnienie: w koszykówce FIBA3x3 w statystykach podaje się tylko tzw. kluczowe asysty (key assist – KAS). Czym jest KAS? Według oficjalnych przepisów:
„Kluczowa asysta” (KAS) to podanie, które daje koledze z drużyny przewagę pozycyjną do bezpośredniego zdobycia punktów z gry z obszaru zastrzeżonego (nazywanego również polem trzech sekund lub „pomalowanym”).
Nie jest więc kluczową asystą podanie np. do będącego na czystej pozycji Adama Waczyńskiego, który w efekcie odda celny rzut za dwa punkty. To jest przykładowa kluczowa asysta, zresztą bardzo ładna:
Dr. Strange only knows one mode: GO 😮💨🔥
Apart of the #3x3WC Team of the Tournament and we’re not surprised 🤝🇷🇸 pic.twitter.com/1efyAJ5gaG
— 3×3 Basketball | FIBA3x3 (@FIBA3x3) June 10, 2026
Nie o urodę podania jednak tu chodzi, ale o miejsce z którego zostaje oddany rzut i sytuację w jakiej znalazł się obrońca.
Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, możemy teraz zastanowić się, czy 3 KAS w 4 meczach do dużo czy mało? Dla porównania:
- Druga najgorsza w tym elemencie drużyna mistrzostw – Chińczycy – odnotowała 8 asyst w 4 meczach (średnio 2,0 na mecz).
- W czterech grupowych spotkaniach (w tym w meczu z Polską) mistrzowie świata – Łotysze – odnotowali 26 asyst (średnia 6,5).
- W okresie rozgrywanie fazy grupowej suma asyst polskiej drużyny była mniejsza niż suma postów na Facebooku opublikowanych przez zawodników oraz trenera.
Polacy zdobywali swoje asysty następująco:
- W meczu z Mongolią – 0 (zero)
- W meczu z Łotwą – 1 (Marcel Ponitka)
- W meczu z Czechami – 1 (Michał Sokołowski)
- W meczu z USA – 1 (Przemysław Zamojski)
Forma „podaniowa” była jak widać bardzo równa, można również zauważyć, że dołączenie Adama Waczyńskiego do kadry głównie w charakterze strzelca jest niezaprzeczalnym faktem.
Przyczyn tej sytuacji może być wiele, kilka roboczych hipotez:
- Polacy nie potrafią podawać
- Drużyna nie jest zgrana
- Nie przygotowano żadnych ustawionych akcji, choćby jednej, którą można by wykonać raz w meczu i zdobyć punkty
- Przygotowano jakieś akcje, ale zawodnicy nie potrafili ich wykonać
- Przygotowano zbyt dużo ustawionych akcji i zawodnicy pogubili się w ich nadmiarze
- Przeciwnicy bronili w ten sposób, żeby Polacy grali jak najwięcej 1 na 1, bo wiedzą że Polacy nie potrafią grać 1 na 1
- Przeciwnicy generalnie bronili zbyt dobrze
- Polakom udawały się podania, ale niestety nie padały po nich punkty, dlatego nie można było zaliczyć asysty
- Polacy podawali głównie na pozycje za łukiem, aby oddać celny rzut z dystansu, bo za taki rzut jest dwa razy więcej punktów
- To błąd osób zliczających statystyki
- Inne?
Jesteśmy pewni, że zawodnicy i sztab sami zauważyli ten problem i są w stanie zdiagnozować przyczynę dużo lepiej niż my, kibice. Miejmy nadzieję, że potrafią również poprawić ten, naszym zdaniem, kluczowy (nomen omen) parametr. Już w najbliższy weekend dwa turnieje z udziałem naszych reprezentatów. Będziemy liczyć asysty i mamy nadzieję, że tym razem Polacy zrobią prawdziwy skok na KASy! 🙂
Co o tym myślicie, czy liczba asyst to rzeczywiście kluczowa statystyka, czy pobłądziliśmy? Może warto skupić się na innych liczbach? Łotysze mieli najwięcej asyst i wygrali mistrzostwo, więc może coś w tym jest…
P.S. Szersze podsumowanie całości WorldCup znajdziecie w naszym newsletterze – warto zasubskrybować, szczególnie jeśli po warszawskich mistrzostwach stwierdziliście, że z koszykówką 3×3 jest Wam po drodze!


