Wchodzimy w fazę medalową. Ćwierćfinały nie rozczarowały, większość spotkań decydowała się w ostatnich sekundach!
To był bardzo udany dzień, dopisała nie tylko pogoda, ale przede wszystkim poziom rozgrywanych meczów. Zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn pojedynki były ciekawe i bardzo zacięte, niemal bez wyjątków.
Panowie
Serbia – Holandia 21:19
Strahinja Stojacic wyciągnął swoją drużynę ze sporych kłopotów. Od momentu kiedy Serbowie przegrywali 9-13 (6 minut do zakończenia spotkania) wziął odpowiedzialność za wynik, nie tylko zdobywając punkty, ale przede wszystkim asystując kolegom. Mecz zakończył z 9 punktami, 5 zbiórkami i 5 asystami, czyli tzw. triple-five (odpowiednik triple-double w grze na dwa kosze). Adriaan Van Tilborg jest chyba nieco za wolny aby mocno wesprzeć drużynę Pomarańczowych na tym poziomie.
Łotwa – Litwa 22:13
Batman i Robin znów grają jak podczas igrzysk w Tokio. Duet Miezis i Lasmanis zdobył 18 punktów! Młody Litwin Rokas Jocys okazał się słabym punktem Litwinów, śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że mistrzowie Europy grali we trójkę.
Niemcy – Austria 21:19
Austriacy walczyli z potężnymi (pod względem fizycznym) Niemcami w pięknym stylu i do samego końca. Quincy Diggs, kiedy jest w gazie, jest w stanie wygrać mecz w pojedynkę i tym razem prawie znów to zrobił. Ostatecznie siła duetu Agyeman (10 punktów) i Giessmann (6 oczek) okazała się nie do przeskoczenia.
Francja – USA 14:11
Hugo Suhard praktycznie w pojedynkę zaniósł drużynę Trójkolorowych do półfinału! W kluczowych momentach trafiał za dwa, spod kosza oraz przechwytywał, a raczej wyrywał piłki Amerykanom. W sumie był odpowiedzialny za 10 z 11 punktów zespołu! Trafił 3 na 4 rzuty z dystansu, 2/4 spod kosza i zaliczył dwie asysty. Słaby mecz rozegrał Mitch Hahn, a James Parrott i Dylan Travis tym razem nie mogli się wstrzelić (łącznie 0/9 za dwa punkty).
Panie
Węgry – Holandia 20:21
W ostatniej akcji, przy stanie 20:20, MVP WorldCup 2025, Noortje Driessen, wzięła piłkę i zrobiła to, z czego jest znana – wygrała kolejny mecz. Pięknie walczyły Węgierki, przez cały turniej, nie tylko w tym meczu. Od czasu kiedy Sandra Ygueravide zakończyła karierę (w Warszawie wystąpiła w roli trenerki – bez sukcesów), Klaudia Papp jest naszą ulubioną zawodniczką!
Australia – Ukraina 21:10
Kangurzyce zdominowały swoje przeciwniczki i dość łatwo wygrały ten mecz. Ich jutrzejsze starcie z Holenderkami zapowiada się bardzo ciekawie i nie podejmiemy się wskazać faworytek.
Niemcy – Azerbejdżan 16:18
Niemal bezbłędna Brianna Faser (8/10 z gry) jak zwykle dominowała pod koszem (8 zbiórek), a jej koleżanki z drużyny grały dobrze – też jak zwykle. Wszystkim komentatorom, mówiącym po tym spotkaniu o sensacji, przypominamy że Azerki to aktualne wicemistrzynie Europy, które były faworytkami tego meczu 🙂
USA – Francja 18:16
Francuzki, grając we trójkę, walczyły z Amerykankami do ostatnich sekund. Szkoda, że im się nie udało wygrać tego meczu – jesteśmy pewni że Emanuel Macron zadzwoniłby w nocy do Donalda Trumpa, niekoniecznie pytając go o to, czy wybiera się na mecz Knicks…
Pary półfinałowe na jutro wyglądają jak poniżej. Jedno jest pewne, żaden kraj nie zdobędzie dwóch medali 🙂


Kto Waszym zdaniem wygra jutro WSZYSTKO?
Relacja z piątego dnia MŚ (zaktualizowana, już z pełnymi wersjami video)
Fot. fiba3x3.com


