Francuzki i Serbowie ponownie wygrywają ME. Słabe występy polskich reprezentacji

EuroCup 2019 za nami. Podsumowujemy mistrzostwa Europy ze szczególnym uwzględnieniem występów zawodniczek i zawodników grających z orłem na piersi.

Po udanych eliminacjach w wykonaniu obu naszych reprezentacji mieliśmy apetyt na dobre mecze naszych koszykarek i koszykarzy w węgierskim Debreczynie. Niestety, obie nasze drużyny rozegrały łącznie pięć spotkań… wygrywając jedno. Tegoroczne Mistrzostwa Europy, choć nieudane dla Polski, były jednak naprawdę emocjonujące. Zacznijmy jednak od początku…

Panie

Faza grupowa zakończyła się bez większych niespodzianek. Wyjątkiem może być szybkie odpadnięcie Rumunek, które przegrały oba swoje mecze w grupie B różnicą jednego posiadania. Przypomnijmy, że przystępowały do EuroCup jako rozstawione z numerem drugim!

W grupie A Rosjanki (numer 1 rankingu) pokonały Hiszpanię oraz, po dogrywce, Włochy. Szkoda nam wszędobylskiej „Rae Rae” czyli Raelin Marie D’Alie – sami zobaczcie jak najlepsza Włoszka walczyła do ostatniego tchu:

„Nasza” grupa – C – rozpoczęła zmagania od meczu Polska – Francja. Martyna Cebulska, Aldona Morawiec, Klaudia Sosnowska i Agnieszka Szott-Hejmej stanęły przed nie lada wyzwaniem. Francuzki, rozstawione z numerem trzecim obrończynie tytułu Mistrzyń Europy, okazały się zbyt mocnym przeciwnikiem. Mecz do jednego kosza, nie tylko w praktyce ale i w przenośni – oby wysoka porażka (4:21) była dobrą nauką na przyszłość!

Bardzo baliśmy się, że srogie lanie od Francuzek będzie miało negatywny wpływ na grę naszego zespołu w drugim, decydującym meczu. Nic z tych rzeczy! Polki, podrażnione nieudanym początkiem turnieju walczyły o każdą piłkę, do samego końca spotkania z Węgierkami. Trudno jednak pokonać wyżej notowaną drużynę na jej terenie. Ostatecznie polska reprezentacja zakończyła udział w mistrzostwach jednopunktową porażką. Szkoda, ale głowy do góry! Następnym razem musi być lepiej 🙂

W grupie D o awansie decydowały małe punkty – Ukrainki przegrały jednym punktem z Holenderkami, ale wygrały z Dunkami, które z kolei ograły Ukrainki.

Komplet wyników i tabele:

Ćwierćfinały

Początek fazy pucharowej to zdecydowana przewaga Europy zachodniej nad wschodnią:

Szczególnie ostatni mecz warto obejrzeć, emocje gwarantowane, nawet jeśli już znacie wynik 🙂

Półfinały

W pierwszym z półfinałów Łotwa w meczu z Francją nie miała do powiedzenia wiele więcej niż wcześniej Polska:

W drugiej parze górą Hiszpanki, prowadzące praktycznie przez cały mecz:

Finał

W finale pocieszenia Łotyszki pokonały wyraźnie zmęczone Holenderki 17:13. Mecz o złoto to wyraźne prowadzenie Francuzek… do czasu! Ostatnie sekundy meczu to jakiś horror! Brawa dla Hiszpanek za walkę:

Ostatecznie podział medali wyglądał jak poniżej. Polki kończą mistrzostwa na ostatnim, 12 miejscu.

Królową strzelczyń, z ogromną przewagą, została Holenderka Natalie Van Den Adel (185 cm wzrostu), zdobywając w pięciu meczach 43 punkty!

Tytuł MVP zgarnęła mistrzyni Europy – Francuzka Ana Maria Filip. Razem z Van Den Adel i Hiszpanką Sandrą Ygueravide zostały wybrane najlepszą trójką turnieju. Gratulujemy!


Panowie

Grupa A, w której grali Polacy, rozpoczęła zmagania od łatwej wygranej wielkich faworytów Serbów z naszymi zachodnimi sąsiadami. Mecz z naszą reprezentacją był więc dla Niemców meczem o wszystko. Zaczęliśmy słabo, od 1:4… ale na szczęście Przemek Zamojski wstrzelił się „za dwa”:

Ostatecznie zwyciężamy 21:15 i w meczu o pierwsze miejsce w grupie gramy z Serbią. Zaczyna się bardzo obiecująco, ale przestajemy trafiać do kosza i wyraźnie przegrywamy:

W grupie B trwa wyrównana walka – faworyt Rosja ogrywa Węgry, ale przegrywa wyraźnie z Francją, która z kolei ulega gospodarzom. W efekcie Rosjanie odpadają z turnieju, to spora niespodzianka!

Grupa C to zespoły rozstawione z czwórką (Holandia), siódemką (Ukraina) i nr 24 (Hiszpania). Kończą zmagania dokładnie w odwrotnej kolejności. Coś nam się wydaje, że Hiszpanie poważnie wzięli się za koszykówkę 3×3, zarówno w żeńskim jak i męskim wydaniu!

W ostatniej grupie D również spora sensacja – Łotysze wyeliminowani przez Austriaków i Litwinów. Po dogrywce:

Mamy więc ciekawą sytuację, tradycyjnie mocne zespoły Rosji, Holandii i Łotwy lądują za burtą turnieju:

Ćwierćfinały

Nasi grali jako ostatni, ale zaczniemy od nich… to był świetny mecz, co ciekawe, najkrótszy w całych mistrzostwach. W 6 minut oba zespoły zdobyły 41 punktów! Po czterech wygrywaliśmy 14:9! Chwilę potem 16:11!! Niestety po pięciu minutach mieliśmy też na koncie 9 fauli…

Dziwny faul techniczny i brak zastawienia w ostatniej akcji kosztują nas szansę gry o medal 🙁 Wielka szkoda!

To był jedyny wyrównany pojedynek ćwierćfinałowy. W pozostałych grach Serbowie zdemolowali Ukraińców, Litwa zgromiła Węgry a Francja bez problemu pokonała Austrię:

Półfinały

W walce o finał najpierw Serbowie „uciekli spod noża” Litwinom, którzy zresztą sami są sobie winni – ich ostatnia akcja to jakieś kuriozum:

…a w drugiej parze, bo bardzo zaciętym meczu Francuzi pokonali Hiszpanów:

Finał

W meczu o brąz Litwini prowadzili od samego początku, choć końcowy wynik 21:18 wcale na to nie wskazuje. Serbowie, którzy rozgrywali swój 9834 finał wielkiego turnieju 😉 zaczęli od wyraźnego prowadzenia, ale na 2,5 minuty do końca był remis 16:16. Trzy kolejne punkty Majstorovica pozwoliły im jednak cieszyć się z kolejnego złota:

Gratulacje dla obu drużyn!

Najlepsza trójka turnieju to król strzelców Marijus Uzupis (Litwa), Lucas Dessoulier (Francja) i MVP całych zawodów Dejan Majstorovic (Serbia).

Na pociechę Michael Hicks wygrał turniej trójek i otrzymał za to złoty medal! Wyprzedził dwie panie – Dunkę i Rosjankę, ale na pamiątkowym zdjęciu to on wygląda najładniej 😉

Polacy kończą ostatecznie na piątym miejscu, co trudno uznać za sukces. Powtórzyliśmy wynik sprzed roku. Mówi o tym zresztą wyraźnie nasz selekcjoner Piotr Renkiel, jego krótkie podsumowanie mistrzostw znajdziecie na stronie PZKosz. Podoba nam się to stwierdzenie:

Całe Mistrzostwa Europy uważam, że nie były dla nas udane. Liczyliśmy, że przyjedziemy tutaj po medal, a wygraliśmy zaledwie jedno spotkanie. Droga do finału była dość prosta.

Prosto z mostu, bez wszechobecnej propagandy sukcesu. Niestety w wypowiedzi trenera znaleźliśmy również takie zdanie:

Może wystartujemy jeszcze w jakimś turnieju, jednak sezon kadrowy uważam za zakończony.

I to już nam się nie podoba 😉 Może nie zawsze wyrabiamy się z relacjami, ale komu my teraz będziemy kibicować?!

Fot. fiba.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*