Piąta kolejka BIG3

Kansas City – trzy mecze. Oklahoma City – trzy mecze. Trzeci sezon ligi Ice Cube`a na półmetku, nie ma już niepokonanych drużyn, jest za to jedna bez zwycięstwa na koncie. Zapraszamy na nasze cotygodniowe spotkanie z BIG3 🙂

3’s Company vs Bivouac

Drew Gooden, Dijon Thompson, DerMarr Johnson, Andre Emmett (23 pkt., 9 zb.), Jason Maxiell (9 pkt.), Dahntay Jones

vs

Anthony Morrow (15 pkt.), CJ Leslie, Shawne Williams, Josh Smith (9 pkt., 7 zb.), Dion Glover

Kompania zaczęła od szybkiego 8-0, które poniekąd ustawiło mecz. Osłabieni brakiem Willa Bynuma Bivouac musieli „gonić” przeciwników od samego początku. Udało im się nawet w pewnym momencie dojść na trzy punkty, ale mocna końcówka w wykonaniu Andre Emmetta pozwoliła 3’s Company schodzić na przerwę z trzynasto punktową zaliczką. Niestety dla widowiska, gracze Bivouac przez całą drugą połowę nie byli w stanie zniwelować przewagi przeciwników poniżej dziesięciu punktów, skończyło się na szesnastu. MVP spotkania bezapelacyjnie został Andre Emmett, który zapisał na swoim koncie 23 pkt. i 9 zb. Chyba jesteśmy świadkami „małego przebudzenia” 3’s Company, dla których była to już druga wygrana z rzędu (po trzech porażkach w pierwszych trzech meczach). Bivouac grają w kratkę… Tydzień temu pokonali mocnych 3 Headed Monsters, w tym tygodniu byli tłem dla przeciwników…


Triplets vs Power

Joe Johnson (19 pkt., 7 zb., 3 as.), Al Jefferson (14 pkt.), Chris Johnson, Alan Anderson (8 pkt.), Jannero Pargo

vs

Corey Maggette (20 pkt.), Mychel Thompson, Glen Davis, Julian Wright (17 pkt, 7 zb.), Quentin Richardson

Mecz dwóch drużyn ze szczytu tabeli, mecz na który chyba wielu z nas ostrzyło sobie zęby. Naprzeciw siebie stanęli niepokonani Triplets oraz aktualni mistrzowie ligi, drużyna Power. Ci ostatni mają w swoich szeregach MVP poprzedniego sezonu, pana imieniem Corey, który już po kilku minutach gry sam (!) wygrywał z przeciwnikami 10-6. Chwilę później „swoje” dołożyli „Big Baby” i Cutino Mobley i zrobiło się 19-6. Triplets mają jednak w składzie Joe Johnsona i to głównie za jego sprawą przewaga Power została zdecydowanie zmniejszona – do przerwy „tylko” sześć oczek przewagi mistrzów. Po wznowieniu gry Triplets zaczęli od szybkiego 8-0 i mecz rozpoczął się od nowa. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a walka o zwycięstwo trwała do samego końca. Nie będziemy więcej pisać – sami zobaczcie, naprawdę warto. W ten oto sposób nie ma już niepokonanej drużyny w trzecim sezonie, a Power wciąż są „power” ;), a zwycięstwo dedykowali Chrisowi Andersenowi, który przeszedł dzień wcześniej operację więzadła w kolanie i już w tym sezonie nie zagra 🙁 Szybkiego powrotu do zdrowia „Birdman”!


Tri-State vs 3 Headed Monsters

Amar’e Stoudemire (19 pkt., 9 zb.), Jason Richardson (9 pkt.), Yakhouba Diawara, Robert Hite (12 pkt.), Corsley Edwards

vs

Reggie Evans (14 pkt., 16 zb.), Rashard Lewis (11 pkt.), Mahmoud Abdul-Rauf, Tre Simmons, Larry Sanders, Mario Chalmers

Kolejny mecz „grubego kalibru”. Od pierwszego gwizdka bardzo wyrównany, punkt za punkt, kosz za kosz. W pierwszej części meczu żadnej z drużyn nie udało się zbudować znaczącej przewagi, do przerwy minimalnie lepsi Tri-State. Po wznowieniu meczu obraz gry nie uległ zmianie, a wręcz się zaostrzył. Byliśmy świadkami wielu fauli, rzutów wolnych, lekkich przepychanek, dyskusji z sędziami i walki na 120%. W samej końcówce wróciła „prawdziwa” koszykówka i to jaka! Najpierw Tri-State zbudowali kilka punktów przewagi, która Rashard Lewis niemal w pojedynkę odrobił, ostatnie słowo należało jednak do podopiecznych Juliusa Ervinga, a konkretnie do Roberta Hite`a, który celną trójką ustalił wynik meczu. Tri-State notują drugą wygraną w trzech ostatnich meczach, 3 Headed Monsters przegrywają po raz trzeci z rzędu:


Aliens vs Ghost Ballers

Brandon Rush (9 pkt., 7 zb.), Andre Owens, Greg Oden, Ryan Hollins, Andre Owens (14 pkt.), Shannon Brown (18 pkt., 10 zb.)

vs

Jamario Moon (9 pkt.), Mike Taylor, Ricky Davis (10 pkt., 6 zb.), Mike Bibby, Alex Scales (12 pkt.)

Pierwsza połowa bardzo wyrównana. Na uwagę zasługuje postawa Shannona Browna, który do przerwy zdobył aż 16 punktów. Po „zmianie stron”, dały o sobie znać przewagi fizyczne „Obcych”. W ekipie Ghost Ballers nie wystąpił tym razem Carlos Boozer (i już więcej nie wystąpi, ale o tym później), i „Duchy” nie miały odpowiedzi na Grega Odena i Ryana Hollinsa. Przewaga Aliens szybko urosła do dziesięciu punktów, skończyło się na szesnastu. Decydujące punkty w wykonaniu Brandona Rusha – „miodzio”. Po tym meczu obie drużyny legitymują się bilansem 2-3, przy czym Ghost Ballers zaliczają trzecią porażkę z rzędu…


Trilogy vs Enemies

James White (18 pkt., 9 zb.), Patrick O’Bryant, David Hawkins (18 pkt., 7 zb., 7 as.), Sam Young, Carlos Arroyo

vs

Craig Smith (18 pkt.), Gilbert Arenas, Frank Robinson, Royce White (9 pkt.), Perry Jones

Pierwsza część meczu choć wyrównana, to ze wskazaniem na Trilogy, a szczególnie na aktywnego i skutecznego tego dnia Davida Hawkinsa. Po przerwie, dwie szybkie „trójki” w wykonaniu Jamesa White`a i momentalnie zrobiło się ponad dziesięć punktów przewagi. „Wrogowie” walczyli, walczyli ale… niewiele wywalczyli. Trilogy spokojnie kontrolowali przebieg spotkania do samego końca. Wynik meczu ustalił „The Flight”. Trzecia z rzędu wygrana „Trylogii”, która zrównała się bilansem z drużyną Enemies:


Ball Hogs vs Killer 3’s

Will McDonald (19 pkt., 9 zb.), DeShawn Stevenson (12 pkt., 6 as.), Marcus Williams, Brian Scalabrine, Qyntel Woods

vs 

Stephen Jackson (11 pkt.) Josh Powell, Donte Greene, Franklin Session (17 pkt., 10 zb., 5 as.), Eddie Curry (10 pkt.)

Ball Hogs przystępowali do meczu z nadziejami na pierwszą wygraną w sezonie. Zaczęli bardzo skoncentrowani i skuteczni, lecz na ich nieszczęście w szeregach przeciwników grał niejaki Eddy Curry i jego „kilogramy”, które pozwalały mu raz za razem wygrywać pojedynki podkoszowe. Eddy zdobył dziesięć z pierwszych czternastu punktów swojej drużyny, co pozwoliło Killer 3’s przetrzymać pierwszy szturm ze strony przeciwników. Co więcej, skuteczni podopieczni Charlesa Oakley`a już do przerwy objęli sześciopunktowe prowadzenie. Druga połowa była wyrównana tylko do wyniku 34-33 dla Killer 3’s, kiedy to drugi a może nawet trzeci bieg wrzucił Frank „Nitty”. Był nie do zatrzymania, trafiał z dystansu, kończył wejścia pod kosz, zbierał i podawał. „Zabójcze trójki” zakończyły mecz „runem” 16-2, Sessions „uskładał” 17 pkt., 10 zb. i 5 as., a ozdobą spotkania był blok „Red Mamby” na Stephenie Jacksonie – nie przegapcie 😉


Honory MVP tygodnia wędrują tym razem do Andre Emmetta:


Tabela po pięciu seriach gier:


Liderzy statystyk:


Najlepsze akcje tygodnia:


Na koniec kilka „newsów” transferowych:

Wspomniany wyżej Carlos Boozer został „zwolniony” przez Ghost Ballers. „Bezrobotny” jednak nie będzie – zastąpi kontuzjowanego Chrisa Andersena w drużynie Power. W miejsce Boozera „Duchy” angażują Salomona Jonesa, a na dodatek wymieniają Jamario Moona na Chirsa Johnsona z Triplets. Ciekawie…

Teraz „jedziemy” do Salt Lake City, gdzie w najbliższy weekend odbędą się tylko trzy mecze (kolejka zostanie dokończona w Miami, 10 sierpnia). Najciekawiej zapowiada się pojedynek 3’s Company z Killer 3’s, choć mamy nadzieję że pozostałe dwa mecze również dostarczą nam emocji. Do zobaczenia!

Fot. big3.com