Amerykańska koszykówka górą w Lozannie

Tak wygląda najbardziej gorący w tej chwili zespół na świecie.

Drużyna New York Harlem kontynuuje swój marsz! Wcześniej wygrali challengery w Rydze i Bukareszcie, teraz ich łupem padł pierwszy tytuł zwycięzcy turnieju najwyższej rangi – mastersa. Jak do tego doszło? Zapraszamy na relację ze Szwajcarii.

Kwalifikacje

Mocno trzymaliśmy kciuki za nasz zespół Energa 3×3  Gdańsk, który wywalczył udział w szwajcarskim mastersie (a właściwie rundzie kwalifikacyjnej do niego), dzięki świetnej grze w turnieju w Talinie. Tym razem Polakom przyszło się zmierzyć z zespołami z Barcelony i Hamburga. Można chyba śmiało powiedzieć, że polska drużyna (a zarazem reprezentacja) była faworytem tej grupy. Niestety, skończyło się na dwóch minimalnych porażkach i oczywiście bez awansu do turnieju głównego. Mecz z Barceloną:

Do meczu z Hamburgiem raczej nie chcemy wracać 😉 Awans do turnieju głównego dla Hiszpanów po wyraźnej wygranej nad Niemcami.

Głowy do góry Panowie! Najważniejsze mecze sezonu dopiero przed Wami i tam ma się pojawić szczytowa forma 🙂

Faza grupowa

W grupie A „czerwoną latarnią” okazał się zespół z Ułanbator, gładko przegrywając z faworytami z Liman i bardzo dobrze grającymi Francuzami z Nantes. W bezpośrednim pojedynku tych drużyn, o awans z pierwszego miejsca, górą byli doświadczeni Serbowie.

Podobnie w grupie B – Utsonomiya (Japonia) wyraźnie przegrywa zarówno z Piranem jak i Szaki (bo tak po polsku nazywa się litewskie miasto Šakiai). Pojedynek o prymat w grupie do najładniejszych nie należał, ostatecznie zakończył się, rzadko spotykanym na tym poziomie wynikiem, 13:12 dla Słoweńców.

W trzeciej grupie było już zdecydowanie ciekawiej. Nowojorczycy z Harlemu pokonali Lozannę 17:16, po rzucie spod kosza w ostatniej sekundzie. Rzucał niejaki Dominique Jones aka „Disco Domo” – jeszcze nie raz o nim dziś przeczytacie. Następnie Amerykanie wygrali 21:20 z Lyonem:

Tym razem kropkę nad „i” postawił inny zawodnik z Harlemu – Kidani Brutus.

W meczu o drugie miejsce górą gospodarze, ale po walce.

Rozgrywki grupy D poniekąd interesowały nas najbardziej – to tam trafiliby Polacy w razie awansu. Nasi pogromcy z Barcelony furory nie zrobili, ale też nie mają się czego wstydzić – dwie porażki różnicą jednego posiadania można zrzucić na pech albo brak doświadczenia. Szczególnie w meczu z Princeton mogli się podobać, dopóki nie zmasakrował ich Robbie Hummel:

Porażki Hiszpanów oznaczały, że pierwszy mecz w grupie, również rozstrzygnięty różnicą jednego posiadania, zdecydował o kolejności w tabeli – Princeton (USA) pokonali Korolow (Rosja) 15:13.

Ćwierćfinały

Pierwszy etap fazy pucharowej to była prawdziwa „rzeźnia”. Amerykanie znów boleśnie skrzywdzili Francuzów, tym razem z Nantes:

Mamy jednak wrażenie, że o zespole z Francji jeszcze nie raz usłyszymy… W pozostałych spotkaniach dominowała obrona. I chaos. Obejrzyjcie końcówkę spotkania Lozanna – Liman:

Mecz Princeton i Szaka też rozstrzygnął się w ostatniej sekundzie, i również zakończył bardzo niskim wynikiem:

W czwartej parze Korolev górą nad Piranem, 18:14.

Półfinały

Ku naszemu zaskoczeniu oba mecze miały dość jednostronny przebieg, szczególnie rosyjsko-amerykański pojedynek Korolow-Harlem okazał się popisem gości zza oceanu:

W drugiej parze doping miejscowej publiczności nie pomógł – zespół z Princeton zdecydowanie wygrał z Lozanną 22:10 i po raz drugi z kolei awansował do finału mastersa!

Finał

To jest nowa jakość koszykówki 3×3 – w finale ważnego turnieju w centrum Europy spotykają się dwie ekipy z USA. Widzicie różnicę np. pomiędzy meczami Liman – Nowy Sad a tym co poniżej?

Ostatecznie górą Nowy Jork! Gratulacje!

MVP turnieju został wybrany Disco Domo (jednocześnie król strzelców), czyli Dominque Jones z Harlemu. Ma 178 cm wzrostu i rzuca wolne jedną ręką. Kiedy akurat nie rzuca „dwójek” to wygląda tak:

Na koniec tradycyjnie najlepsze pięć akcji z Lozanny:

Tymczasem World Tour przeniósł się już do węgierskiego Debreczyna. Ależ to pędzi! 🙂

Fot. fiba.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*