BIG3 po raz siódmy

Jeden z najciekawszych weekendów w BIG3, nie mówimy tylko o tym sezonie… Było wszystko: rekordy punktowe, wielkie powroty, „mega” wsady, „czwórki” na zwycięstwo… O czymś zapomnieliśmy? A tak! Mamy jeszcze dla Was relację z pierwszej ręki: nasz znajomy Krzysztof miał okazję oglądać zmagania w Chicago na własne oczy. Zapraszamy do lektury 🙂

Tri-State vs Ghost Ballers

Amar’e Stoudemire (10 pkt.), Jason Richardson, Yakhouba Diawara, Robert Hite (11 pkt.), Corsley Edwards, Nate Robinson

vs

Mike Taylor (14 pkt.), Ricky Davis (13 pkt.), Chris Johnson (12 pkt.), Mike Bibby, Alex Scales, Salomon Jones

Małe powroty i debiuty. Nate Robinson wraca po kontuzji oka, a w drużynie Ghost Ballers debiutuje pozyskany z Triplets Chris Johnson. Mecz zapowiadał się na bardzo wyrównany i taki był. Niestety jedynie do przerwy. Zaraz po wznowieniu gry, sygnał do ataku dał Alex Scales punktując dwukrotnie zza łuku, chwilę później dołączył do niego Chris Johnson, swoje dorzucił Mike Taylor a Ricky Davis wszedł w końcówce na boisko, żeby zdobyć ostatnie punkty w meczu. Nie kleiła się gra Tri-State, którzy notują czwartą porażkę w sezonie, „Duchy” z bilansem 3-3 „okupują” środek tabeli.


Power vs Enemies

Corey Maggette (16 pkt.), Glen Davis, Julian Wright, Quentin Richardson (12 pkt.), Carlos Boozer (6 pkt., 8 zb.)

vs

Craig Smith, Frank Robinson, Royce White (10 pkt.), Perry Jones (20 pkt., 9 zb.), Derrick Byars

Mistrzowie wzmocnieni pozyskanym niedawno Carlosem Boozerem byli zdecydowanym faworytem tego spotkania, pomimo nieobecności Cutino Mobley`a, który zmaga się z kontuzją. Po stronie „Wrogów” zabrakło tym razem Gilberta Arenasa. Początek dość wyrównany, „odpowiedzią” na Corey`a Maggette była skuteczna gra Perrego Jonesa oraz Royce`a White`a. Końcówka pierwszej części spotkania należała już jednak do mistrzów i do przerwy Power prowadzili siedmioma punktami. W drugiej połowie byliśmy świadkami heroicznej walki Enemies o odrobienie strat. Prym wiódł najskuteczniejszy w całym meczu Perry Jones, który zaliczył w tym meczu kilka niezłych „paczek”, w tym wsad sezonu – koniecznie obejrzyjcie skrót. Niestety dla „Wrogów” ilekroć udawało im się zbliżyć do przeciwników, to ci ze spokojem odpowiadali celnymi rzutami i wracali na bezpieczne prowadzenie. Wynik meczu na 50-41 ustalił celną trójką „Pan MVP” Maggette. Power mają już pięć wygranych na koncie, Enemies legitymują się bilansem 3-3.


Killer 3’s vs Bivouac

Stephen Jackson (22 pkt., 11 zb.) Josh Powell, Donte Greene (7 pkt.), Franklin Session, Eddie Curry, C.J. Watson (7 pkt.)

vs

Will Bynum (33 pkt., 8 zb.), Anthony Morrow, CJ Leslie, Shawne Williams, Josh Smith (11 pkt., 6 zb.), Dion Glover

Świetna pierwsza połowa w wykonaniu obu zespołów. Bivouac trafiali „trójki” jak na zawołanie, Killer 3’s nieco bliżej obręczy ale równie skutecznie. Do przerwy 25-19 dla tych pierwszych, z czego 11 punktów zdobył Bynum. To był dopiero początek „show”, urodzonego w Chicago Willa. To co stało się później przejdzie bez wątpienia do historii ligi. Bynum w samej drugiej połowie zdobył 22 punkty, jak łatwo policzyć w całym meczu 33, dodał do tego 8 zbiórek i 3 asysty a jego drużyna odniosła przekonujące zwycięstwo, już czwarte w tym sezonie. Identyczny bilans po stronie Killer 3’s – obie drużyny będą biły się play-offs, tymczasem zapraszamy na skrót meczu i rekordowego osiągnięcia Willa Bynuma:


Aliens vs 3’s Company

Brandon Rush (17 pkt., 7 zb.), Andre Owens, Greg Oden (18 pkt., 9 zb.), Shannon Brown, Robert Vaden

vs

Drew Gooden, DerMarr Johnson, Andre Emmett (19 pkt., 7 zb.), Jason Maxiell (7 pkt.), Dahntay Jones

Rozpędzeni trzema wygranymi z rzędu gracze 3’s Company zostali tym razem „spowolnieni” przez „Obcych”. Ci drudzy od samego początku narzucili swoje warunki gry. Cztery „trójki” „odpalił” Brandon Rush, 12 punktów „dorzucił” spod kosza Greg Oden i do przerwy pięciopunktowe prowadzenie Aliens. W drugiej połowie przewaga Aliens rosła z każdą minutą, skończyło się na piętnastu. Po tym spotkaniu obie drużyny legitymują się takim samym bilansem: 3-4. Będzie ciekawie w kolejnych tygodniach…


3 Headed Monsters vs Triplets

Reggie Evans, Rashard Lewis (10 pkt.), Mahmoud Abdul-Rauf (14 pkt.), Al Thornton, Larry Sanders, Mario Chalmers (16 pkt.)

vs

Joe Johnson (26 pkt., 5 zb., 3 as.), Al Jefferson, Jamario Moon (9 pkt.), Alan Anderson (11 pkt.), Sergerio Gipson

Jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy mecz w historii ligi BIG3. Bez komentarza…


Trilogy vs Ball Hogs

James White (13 pkt., 7 zb.), David Hawkins (19 pkt.), Samardo Samuels (17 pkt., 7 zb.), Carlos Arroyo, Qyntel Woods, Jason Terry

vs 

Will McDonald (9 pkt.), DeShawn Stevenson (13 pkt.), Xavier Silas (12 pkt., 7 zb.), Brian Scalabrine, Mustapha Farrakhan

Obie drużyny w przebudowie. Zawodnicy, którzy jeszcze tydzień temu grali w barwach jednej z drużyn (Qyntel Woods), teraz biegają w trykotach przeciwników. Nowe twarze w lidze w osobach Samardo Samualsa oraz Mustapha Farrakhana. No cóż, zobaczmy co z tego będzie. Do przerwy lekki szok i niedowierzanie. Skuteczni i waleczni zawodnicy Ball Hogs schodzili do szatni z zaliczką aż dwunastu punktów! Bardzo zbilansowany atak i aż 5 celnych trójek tchnęło wiarę w pierwsze zwycięstwo w sezonie. Niestety po przerwie wróciły dawne demony. Kompletny brak skuteczności, straty i zbyt „luźna” obrona sprawiły, że zawodnicyTrilogy nie dość że momentalnie zniwelowali stratę to jeszcze wyszli na blisko dziesięcio punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca. Bilans „Trylogii” to 4-2, z pewnością powalczą o play-offs, a Ball Hogs w dalszym ciągu będą szukać pierwszego zwycięstwa. Trzymamy kciuki 🙂


Bezapelacyjnym MVP tygodnia został oczywiście Will Bynum:


Aktualna, tym razem nieco inna tabela:


Liderzy Johnsonów 🙂 tzn. statystyk:


I jak zwykle najlepsze akcje tygodnia:


Na koniec obiecana rozmowa z naszym specjalnym wysłannikiem, Krzyśkiem Potępą:

Podobało się? Czy to jest naprawdę duży show? Jaka panuje atmosfera na trybunach?

Owszem, podobało 🙂 Oprawa robi duże wrażenie, kibice się bawią (ale nie aż tak jak u nas na meczach siatkówki), za to bardzo dużo komentują tego, co się dzieje na boisku. Widać, że publiczność albo sama gra w koszykówkę albo się nią bardzo mocno interesuje (95% publiczności to Afroamerykanie).

Jak wygląda sprawa biletów? Ile to kosztuje?

Najtańsze bilety kosztowały około 15$ i z tego co widziałem (bo przez przypadek najpierw na
takim usiadłem) miejsca te wcale nie były takie złe. AllState Arena jest bardzo ciekawie
zaprojektowana pod tym względem. Mój bilet był za 30$ i uważam, że miejsca były bardzo dobre odległościowo od boiska. Były jeszcze po 50$ (odległość ta sama tylko lepszy kąt) oraz za 500$ przy samym boisku 😉

Czy są jakieś atrakcje dla kibiców?

Często losują kilka osób z publiczności (4-5), które rzucają w danym czasie jak najwięcej razy za 3 punkty i kto odda najwięcej celnych rzutów w tym czasie otrzymuje jakiś gadżet (koszulka, czapeczka, piłka, itp.). Oprócz tego jest jeszcze tradycyjne rzucanie koszulek w publiczność przez cheerleaderki oraz pokazy wsadów z trampoliny.

Czy to prawda że Ice Cube śpiewa w przerwach?

Nie słyszałem, ani nie widziałem żeby Ice Cube był gdziekolwiek pokazywany/puszczany. Było natomiast trochę celebrytów na trybunach. Głównie raperzy jak np. Twista. Kamery ich
wyłapywały i pokazywały na telebimach.

Jak wygląda frekwencja na trybunach?

Na moje oko hala była wypełniona w około 80%, czyli całkiem nieźle…

Jak wygląda sama gra? Czy ona jest wolna czy szybka? Widać, że to są już „dziadki”?

No cóż, czasu nie da się oszukać i trochę brakuje dynamiki, wsadów, itd. (co nie znaczy, że ich nie ma). Sporo zawodników ma już swoje lata. Są jednak tacy, którzy mocno nakręcają grę jak np Nate Robinson czy Corey Magette.

Czy rzeczywiście gra jest dość ostra i jest sporo „trash-talkingu”?

Tak, gra jest dość ostra, sporo fauli co trochę psuje widowisko bo jest bardzo dużo przerw. Co do trash-talkingu to się nie wypowiem, bo nie słyszałem (widziałem) z mojego miejsca 😉

Który z zawodników zrobił na Tobie największe wrażenie? Kto błysnął formą?

Jeżeli chodzi o zdobycz punktową to rewelacyjnie spisał się Will Bynum, który rzucił aż 33 punkty w spotkaniu przeciwko Killer 3’s, natomiast patrząc na efektowność gry to największy show robił Nate Robinson, Stephen Jackson i Josh Smith. Zawiódł mnie za to trochę Mike Bibby, który strasznie przykoksił i słabo radził sobie na rozegraniu (śmiech!)

Bardzo dziękujemy Krzyśkowi za to, że znalazł dla nas chwilę i podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami. No i troszkę zazdrościmy 😉 Pozdrowienia Krzychu!

W najbliższy weekend dokończenie kolejki nr 6. Co prawda tylko trzy mecze ale za to nie byle gdzie 😉 Tym razem jedziemy do South Beach w Miami. Do zobaczenia!

Fot. big3.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*