BIG3 3×3 :)

Tak jak obiecaliśmy, „jedziemy” dalej przez Stany Zjednoczone razem z Ice Cubem i jego ligą. Tym razem gościmy w Birmingham a także w Atlancie, gdzie naprzeciw siebie stanęli Joe Johnson oraz Josh Smith czyli dwaj byli gracze Atlanty Hawks. Zostały już tylko dwie niepokonane drużyny i tylko dwie bez zwycięstwa na koncie. Ale po kolei…

Tri-State vs 3’s Company

Amar’e Stoudemire (22 pkt., 9 zb.), Jason Richardson (14 pkt., 8 zb.), Yakhouba Diawara, Nate Robinson (10 pkt.), Corsley Edwards

vs

Drew Gooden (8 pkt., 8 zb.), Dijon Thompson, DerMarr Johnson, Andre Emmett (21 pkt., 12 zb), Jason Maxiell (10 pkt.)

Obie drużyny walczyły o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Pierwsza połowa miała bardzo wyrównany przebieg, żadnej z drużyn nie udało się zbudować większej przewagi punktowej. Początek drugiej połowy należał zdecydowanie do Tri-State, którzy dość szybko wyszli na trzynastopunktowe prowadzenie. Waleczna drużyna 3’s Company nie dawała jednak za wygraną i w pewnym momencie zrobiło się tylko 4 punkty przewagi, a to, jak wiecie, w BIG3 jest różnica jednego posiadania. Była nawet próba rzutu za cztery, niestety niecelna, mecz „wykończyli” Nate na spółkę z Amar’e. Wiecie, że popularny „Stat” jest w takiej formie że dostał zaproszenie na tzw. „workouty” w Las Vegas, gdzie przyglądać się mu ma kilka zespołów z NBA, w tym Los Angeles Lakers? Hmm, Stoudemire prezentuje taką formę, że wcale nie zdziwilibyśmy się gdyby za kilka miesięcy biegał po parkiecie u boku Lebrona… Trzymamy kciuki! Póki co Tri-State zalicza pierwszą wygraną w sezonie, 3’s Company wciąż na nią czekają, podobnie jak na powrót do gry Barona Davisa, który jednak nie nastąpi… (o tym na końcu artykułu):


Ball Hogs vs Aliens

Will McDonald (10 pkt., 10 zb.), DeShawn Stevenson (20 pkt., 8 zb.), Josh Childress, Marcus Williams, Brian Scalabrine

vs

Brandon Rush (12 pkt., 12 zb.), Andre Owens (9 pkt.), Greg Oden (18 pkt.), Ryan Hollins (8 pkt.), Robert Vaden, Shannon Brown

Kolejny mecz drużyn z dołu tabeli. Sam początek należał do Ball Hogs, lecz z biegiem czasu przewagę zaczęli budować „Obcy”. Plan na grę w tej części spotkania był prosty: „dokarmiać” pod koszem wielkoluda Grega Odena. Taktyka okazała się na tyle skuteczna, że pozwoliła Aliens objąć ośmiopunktowe prowadzenie do przerwy. Po wznowieniu gry „spryciarze z kosmosu” zmienili taktykę i zamiast obsługiwać podaniami podwajanego Odena, zaczęli rzucać z dystansu i mijać z obwodu, na co Ball Hogs nie byli przygotowani i co ostatecznie doprowadziło do trzeciej porażki drużyny w której miał grać „nasz człowiek”… Ech, ciężko się nam pogodzić z tym, że Dusana nie możemy oglądać w BIG3. Brawa dla Aliens i Grega Odena – fajnie widzieć go w grze!


Ghost Ballers vs Enemies

Jamario Moon (7 pkt., 10 zb.), Mike Taylor (10 pkt.), Ricky Davis (13 pkt.), Mike Bibby, Alex Scales, Carlos Boozer

vs

Craig Smith (23 pkt.), Gilbert Arenas (12 pkt), Frank Robinson (8 pkt., 11 zb.), Derrick Byars, Royce White (8 pkt., 10 zb., 10 as., 3 bl.)

Początek meczu wcale nie wskazywał na to, co miało się stać później. To Ghost Ballers zaczęli skuteczniej i twardziej w obronie. Niestety sił i zapału starczyło im tylko do pewnego czasu. W pewnym momencie licznik punktowy po stronie „Duchów” zatrzymał się na liczbie 18 i przez dłuższą chwilę nawet nie drgnął 😉 Enemies za to punktowali raz za razem, prowadząc już do przerwy ośmioma punktami. Po wznowieniu gry „malutki” serial punktowy (13-0) po stronie „Wrogów” dopełnił dzieła, zrobiło się nagle 21 punktów przewagi i było w zasadzie po zawodach. Na nic się zdały indywidualne popisy (w tym dwie „czwórki” z rzędu) Mike`a Taylora, przewaga Enemies utrzymała się do końca meczu. Choć to Graig Smith był najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania i choć to Gilbert Arenas zakończył mecz dwoma „trójkami” z rzędu, to prawdziwą gwiazdą meczu był nr 1 draftu: Royce White. Linijka pod tytułem: 8 pkt., 10 zb., 10 as., 3 bl. mówi sama za siebie. Szkoda tych dwóch punktów, byłoby pierwsze w historii BIG3 triple-double.


Triplets vs Bivouac

Joe Johnson (26 pkt., 7 zb., 4 as.), Al Jefferson, Chris Johnson (10 pkt.), Alan Anderson (11 pkt.), Sergerio Gipson

vs

Will Bynum (8 pkt.), Anthony Morrow, CJ Leslie (11 pkt.), Shawne Williams, Josh Smith (22 pkt., 9 zb.)

Wspomniani we wstępie byli zawodnicy Atlanty Hawks bardzo chcieli się pokazać z jak najlepszej strony swojej publiczności z czasów gry w NBA. Mecz miał dwie odsłony: w pierwszej połowie przeważali Bivouac, wśród których prym wiódł J-Smooth, który trafiał dosłownie z każdej pozycji, zdobywając 17 punktów do przerwy oraz zapewniając swojej drużynie jedenastopunktowe prowadzenie. Druga połowa to już zupełnie inna historia. Choć przewaga podopiecznych Reggiego Theusa przez dość długi czas oscylowała w okolicach dziesięciu punktów, ,to co wydarzyło się później przejdzie chyba do historii ligi jako jeden z największych „come backów”. Od stanu 41-31 dla Bivouac dziesięć kolejnych punktów zdobyli Triplets i nagle mieliśmy remis. Następnie Joe Johnson trafił dwie kolejne „trójki”, swoje dołożyli Alan Anderson oraz Chris Johnson i było po meczu. Triplets drugą połowę wygrali 37-20 z czego 22 było autorstwa Iso Joe! Druga porażka Bivouac, a podopieczni Lisy Laslie pozostają niezwyciężeni. Wow, koniecznie obejrzyjcie skrót:


3 Headed Monsters vs Killer 3’s

Reggie Evans, Rashard Lewis (16 pkt. 9 zb.), Mahmoud Abdul-Rauf, Tre Simmons, Larry Sanders, Mario Chalmers (16 pkt.)

vs

Stephen Jackson (22 pkt.) Josh Powell, Donte Greene (13 pkt.), Franklin Session (10 pkt., 7 zb.), C.J. Watson

Na ten mecz zapewne nie tylko my ostrzyliśmy sobie zęby. Naprzeciwko siebie stanęli niepokonani do tej pory 3 Headed Monsters oraz Killer 3’s. Od pierwszej minuty widać było, że obie ekipy będą walczyć do upadłego o wygraną. Pierwsza połowa to szybka „ucieczka” Killer 3’s na dziesięć punktów przewagi, oraz równie szybki powrót w wykonaniu „Potworów”. Ostatecznie do przerwy lepsze były „Zabójcze Trójki”, ale tylko o cztery oczka. Druga połowa była po prostu genialna. Ile razy podopieczni Charles`a Oakley`a budowali przewagę, tyle razy gracze dowodzeni przez Garego Paytona odpowiadali pościgiem. Najbardziej szalony był ten ostatni, kiedyt to od stanu 49-38 dla Killer 3’s, kolejne dziesięć punktów zdobyli przeciwnicy i o wygranej miał zadecydować pierwszy celny kosz jednej z ekip. Ta sztuka udała się ostatecznie Stephenowi Jacksonowi, który był bezsprzecznie najlepszym graczem tego meczu. Brawa dla 3 Headed Monsters za walkę, ale to Captain Jack i spółka pozostają niepokonani:


Power vs Trilogy

Cutino Mobley, Chris Andersen (12 pkt., 6 zb.), Mychel Thompson (6 pkt., 8 zb.), Glen Davis, Julian Wright (17 pkt)

vs 

James White (11 pkt., 8 zb.), Patrick O’Bryant (14 pkt., 10 zb.), David Hawkins (21 pkt.), Sam Young, Carlos Arroyo

Mistrzowie bez panów Maggette oraz Richardsona, Trilogy osłabione, a może wzmocnione 😉 brakiem Jasona Terry. Ci ostatni byli bardzo skuteczni, od pierwszego gwizdka szybko budując ponad dziesięciopunktową przewagę. Szczególnie wyróżniał się Patrick O’Bryant, który „rządził” na zbiórce, pod koszem i poza linią rzutów za trzy. Do przerwy plus jedenaście dla Trilogy. Tuż przed przerwą, za nazwijmy to delikatnie: dyskusje z sędziami, z boiska wyleciał „Big Baby” Davis. Bez wątpienia jego absencja miała wpływ na dalszy przebieg spotkania. Choć Power dzielnie gonili rywali i w pewnym momencie udało się im zbliżyć na cztery punkty, to końcówka należała do Trilogy, a konkretnie do Davida Hawkinsa, który niemal w pojedynkę zamknął mecz. Brawa za świetny występ! Trilogy z pierwszą wygraną, Power „w końcu” poznali gorycz porażki:


Graczem tygodnia został tym razem Amar’e Stoudemire:


Tabela po trzeciej kolejce:


Oraz liderzy statystyk po drugiej kolejce gier:


Jeszcze łapcie najlepsze akcje tygodnia:


Na koniec dość smutna informacja z ostatniej chwili: Zarząd Ligi, kierując się „dobrem kibiców”, zdecydował że Lamar Odom, Jermaine O’Neal, Baron Davis oraz Bonzi Wells zostali „dezaktywowani” do końca sezonu. Jedni borykali się z problemami zdrowotnymi, innym po prostu „mniej chciało” się grać. Wielka szkoda, szczególnie LO, ale cóż… „show must go on”. Czekamy na decyzje w sprawie „zastępców”.

Kolejne przystanki na najbliższą sobotę i niedzielę to: Providence and Brooklyn. Wybieracie się? My tak 🙂

Fot. big3.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*