Podwójne zwycięstwo Australii w Asia Cup 2019

Kolejny Asia Cup za nami, tym razem zdominowany przez obie reprezentacje Australii. Dla nas o tyle ciekawy, że w turnieju mężczyzn występowali też Japończycy, którzy oprócz Australii będą rywalami grupowymi naszej reprezentacji w zbliżających się Mistrzostwach Świata w Amsterdamie. Zapraszamy na krótkie podsumowanie zmagań z chińskiego miasta Changshan.

Panie

Rywalizację grupową jak zwykle poprzedziły kwalifikacje, gdzie osiem drużyn podzielonych na dwie grupy rywalizowało o dwa miejsca w turnieju głównym. Niezwyciężone okazały się zawodniczki z Tajlandii oraz Filipin i to one wywalczyły awans do fazy grupowej:


Na fazie grupowej udział w zawodach zakończyły gospodynie z Chin, co było największą niespodzianką pierwszego dnia zmagań, choć trzeba przyznać, że nie miały łatwego zadania trafiając do mocnej grupy A, gdzie toczyły zażarte boje z reprezentantkami Australii i broniącymi tytułu sprzed roku – zawodniczkami z Nowej Zelandii, oba zakończone różnicą jednego posiadania. Poza Chinkami z dalszym udziałem w turnieju pożegnały się także Iranki, reprezentantki Sri Lanki oraz Kirgistanu:


W ćwierćfinałach, po zażartym pojedynku, Kazachstan pokonał Tajlandię 21:19:

Mongolia uporała się z zawodniczkami z Turkmenistanu:

Stawkę półfinalistek uzupełniły Australijki, po wygranej z Filipinkami oraz Japonki, które zwyciężyły zawodniczki z Nowej Zelandii.


W półfinałach Australia okazała się zdecydowanie lepsza od Mongolii, a Kazachstan tylko nieco lepszy od Japonii:


W meczu o brąz, Japonia pokonała Mongolię, a w wielkim finale dominacja Australijek nie podlegała najmniejszej dyskusji:

Pełna drabinka fazy pucharowej:

MVP turnieju wybrano Rebecę Cole z Australii, która zgarnęła też tytuł królowej strzelczyń 🙂 Gratulujemy!


Panowie

Podobnie jak w przypadku pań, zmagania rozpoczęły się od kwalifikacji, w których startowało aż 13 zespołów a walka toczyła się o trzy premiowane awansem miejsca. Ostatecznie do turnieju głównego awansowali Katarczycy, reprezentanci Korei Południowej oraz gracze z Tajwanu:


Faza grupowa obfitowała w zacięte pojedynki. Wybraliśmy dla Was dwa naszym zdaniem najciekawsze, czyli pojedynek Nowozelandczyków z drużyną z Kataru. Końcówka meczu to istny thriller, lekka nonszalancja w wykonaniu graczy z Nowej Zelandii kosztowała ich w ostatecznym rozrachunku awans do ćwierćfinału:

Drugim arcy-zaciętym spotkaniem był pojedynek Indonezji z Tajwanem. Wojnę nerwów wygrali Ci drudzy, wygrali jednocześnie przepustkę do ćwierćfinału:

Oprócz wspomnianych już Nowozelandczyków oraz Indonezyjczyków, na fazie grupowej zmagania zakończyli też gracze z Turkmenistanu i Korei Południowej.


Ćwierćfinały bez większych historii, chociaż dość ciekawie wyglądał wynik w pojedynku Chin z Tajwanem (21-3), Poza gospodarzami awans wywalczyły drużyny z Mongolii, Kazachstanu oraz Australii. My może bardziej skupmy się właśnie na tych ostatnich, a konkretnie na bezpośrednim pojedynku naszych rywali w zbliżających się Mistrzostwach Świata. Gołym okiem widać, że Australia ma się czym pochwalić jeżeli chodzi o warunki fizyczne, są silni, wysocy, potrafią też rzucać za dwa. Japończycy zdecydowanie bardziej filigranowi, szybsi, bardzo dobrze rzucający z dystansu. W samym meczu górę wzięły przewagi tych pierwszych i to oni pewnie zameldowali się w półfinale – sami zobaczcie:


W półfinałach gładkie zwycięstwa Mongolii nad Kazachstanem:

oraz Australii nad Chinami:


W meczu o trzecie miejsce gospodarze lepsi od Kazachów:

A wielki finał, który miał być rewanżem za Asia Cup 2018, okazał się koncertem niepokonanych w całym turnieju Australijczyków. Rok temu potrzebowali dogrywki, w tym nie dali żadnych szans graczom z Mongolii. Wiecie, że oprócz drugiego z rzędu Mistrzostwa Azji i Oceanii, gracze z Australii wygrali kolejnych 16 meczów na tych imprezach? Ostatnia porażka miała miejsce w półfinale Asia Cup 2017 przeciwko… Mongolii 🙂 Nie będzie łatwo „naszym” w Amsterdamie… Ale nikt nie mówił że będzie 😉

Końcowa drabinka pucharowa:

MVP turnieju został wybrany Toma Wright z Australii, a tytuł najlepszego strzelca zgarnął jego „kumpel” z  drużyny, Tim Coenraad. Brawo Tim & Tom!!!

Na koniec, tradycyjnie najlepsze akcje turnieju:

Fot. fiba.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*