Francuzki i Serbowie Mistrzami Europy, piąte miejsce Polaków, komentarz Mirosława Noculaka

Jak zapewne wiecie, w trakcie ubiegłego weekendu odbyły się Mistrzostwa Europy FIBA3x3. Bukareszt gościł najlepsze drużyny starego kontynentu w tym naszą męską reprezentację. Zapraszamy na naszą relację oraz krótki wywiad z trenerem naszej kadry narodowej!

Panie – faza grupowa

Z grupy A awans uzyskały Hiszpanki oraz Ukrainki. Obie ekipy bez problemów poradziły sobie z reprezentantkami Szwajcarii, natomiast w bezpośrednim pojedynku, po zaciętej walce górą Hiszpania:

W grupie B, rozstawione z „dwójką” Francuzki zdeklasowały zarówno Czeszki jak i Białorusinki. W bezpośrednim meczu o awans walka trwała do ostatnich sekund. Ostatecznie do ćwierćfinału awansowały zawodniczki z Czech:

W grupie C „rządziły” gospodynie z Rumunii. Najpierw odprawiły z kwitkiem zawodniczki z Serbii, a następnie bez większych problemów poradziły sobie z Holenderkami. W meczu o awans Holandia lepsza od Serbii:

Najbardziej wyrównana okazała się grupa D, w której o awansie decydowała ilość zdobytych punktów. Najwięcej zdobytych oczek zanotowały Włoszki, które po wyraźnym pokonaniu Belgijek, jednym punktem przegrały mecz z Węgierkami. Reprezentantki Węgier natomiast (również jednym punktem) uległy zawodniczkom z Belgii, ale to te drugie, dzięki większej liczbie zdobytych punktów cieszyły się z awansu:


Panie – faza pucharowa

Swoje ćwierćfinały „gładko” wygrały Włoszki (przeciwko Czeszkom), oraz Francuzki (przeciwko reprezentacji Belgii). Dwa pozostałe ćwierćfinały zasługują na osobną historię 🙂 Najpierw Holenderki po meczu pełnym fizycznej walki pokonały Hiszpanki:

Kolejnym zaciętym spotkaniem był mecz Rumunek z Ukrainkami. Niesione dopingiem trybun Rumunki walczyły dzielnie, prowadząc wyrównaną walkę z większymi i silniejszymi Ukrainkami. Ostatecznie jednak musiały uznać wyższość faworyzowanych rywalek:

W półfinałach Holenderki zdecydowanie pokonały reprezentację Włoch, a Francuzki po ciekawym spotkaniu okazały się lepsze od Ukrainek:

W meczu o 3 miejsce, jak się później okazało byliśmy świadkami pierwszej a zarazem ostatniej dogrywki na tych mistrzostwach. Z brązowego medalu cieszyły się Ukrainki:

W wielkim finale deklasacja. Francuzki nie dały najmniejszych szans Holenderkom wygrywając mecz w stosunku 21-5. Bezapelacyjna wygrana, perfekcyjne mistrzostwa. Wielkie brawa!


Panowie – faza grupowa

W grupie A grali Serbowie, a to oznacza… No właśnie – pewne dwa zwycięstwa i pierwsze miejsce. Jako drudzy z grupy wychodzą Hiszpanie, którzy gładko uporali się z graczami z Bośni i Hercegowiny. Mecz Serbia – Hiszpania był najciekawszym spotkaniem tej grupy:


W grupie B, zgodnie z oczekiwaniami najlepsi okazali się zawodnicy ze Słowenii, pokonując Francuzów i Szwajcarów. Bezpośredni pojedynek o awans padł łupem reprezentantów Francji:


W grupie C „spacerkiem” do ćwierćfinału weszli Łotysze, pokonując Węgrów i Rumunów. W meczu o wyjście to Ci pierwsi okazali się lepsi:

Grupa D, czyli „polska” grupa interesowała nas wszystkich najbardziej. Na początek nasi przeciwnicy stoczyli pojedynek przeciwko sobie. Po bardzo zaciętym meczu, dość niespodziewanie zwyciężyli Belgowie:

Pierwszym meczem z udziałem naszych było spotkanie przeciwko reprezentacji Belgii. Początek meczu wyrównany, ale tylko do stanu po 3. Twarda obrona i skuteczność w ataku pozwala nam zdobyć jedenaście punktów z rzędu i zbudować przewagę, która trochę uśpiła naszych zawodników. Pozwoliliśmy naszym rywalom zbliżyć się na cztery punkty, ale ostatnie słowo należało do Polaków – wygrywamy 21-15:

Mecz z Rosjanami od pierwszego gwizdka był walką kosz za kosz. Polacy skuteczni na dystansie, Rosjanie lepsi pod koszem. Niestety w pewnym momencie rzuty przestały wpadać do kosza i nasi przeciwnicy uzyskali kilku-punktową przewagę, której nie dali sobie odebrać do końca meczu:

O awansie i miejscach w grupie decydowały więc małe punkty, których zdobyliśmy tyle samo co Rosjanie, ale to oni dzięki bezpośredniemu zwycięstwu zajęli pierwsze, a my drugie miejsce w grupie.


Panowie – faza pucharowa:

Pierwszy ćwierćfinał to kolejna „przebieżka” Serbów. Tym razem tłem dla Dusana i spółki byli Węgrzy, w składzie których gra ich klubowy „kumpel” Tomas Ivosev:

W kolejnym meczu mierzyli się Rosjanie i Francuzi. To Ci drudzy prowadzili praktycznie przez całe spotkanie, lecz Rosjanie przez cały czas byli tylko krok za nimi i na dwie minuty do końca meczu doprowadzili do remisu. Po Francuzach wyraźnie było widać zmęczenie, co skrzętnie wykorzystali ich rywale wygrywając mecz i meldując się w półfinale:

Polska – Słowenia, rewanż za czerwcowe Mistrzostwa Świata. Obie drużyny zaczynają twardo i uważnie. Od wyniku po cztery, Słoweńcy trzykrotnie trafiają za dwa i musimy gonić wynik. Rduch i Hicks zbliżają nas na dwa punkty, momentalnie dwójką odpowiada Fitzgar, po chwili jeszcze raz Słowenia zza łuku i znów sześć punktów straty. Michael trafia dwa wolne po niesportowym faulu i dokłada dwójkę po wznowieniu akcji. Znów tylko jedno posiadanie. Srebovt trafia z faulem, moment później tym samym odpowiada Marcin Sroka. 16-17 Co za mecz! Na nasze nieszczęście kolejny raz za dwa trafia Fitzgar, w odpowiedzi dwa celne wolne naszych. W kolejnej akcji małe nieporozumienie na zasłonie i po raz siódmy w tym meczu Słoweńcy trafiają zza łuku. Przegrywamy 18-21 po świetnym meczu, trzeba przyznać, że wyszedł ten mecz naszym rywalom niebywale. Brawa dla Polaków za świetną postawę!!!

W ostatnim ćwierćfinale, zgodnie z oczekiwaniami, choć nie bez emocji (niezła końcówka…) Łotysze wygrywają z Hiszpanami:


Pierwszy półfinał… dla Serbów. Na niewiele pozwolili Rosjanom:

Za to drugi półfinał w wykonaniu Słoweńców i Łotyszy trzymał w napięciu do samego końca. Koniecznie obejrzyjcie:


W meczu o trzecie miejsce Słoweńcy pokonali Rosjan, choć ich przewaga przez większość część spotkania nie przekraczała dwóch punktów. Niestety brązowy medal okupili groźnie wyglądającą kontuzją Gaspera Ovnika:

W wielkim finale to Serbowie lepiej zaczęli. Szczególnie aktywny a zarazem skuteczny był nie kto inny jak Mr Bulutproof, po stronie Łotyszy punktowali na przemian panowie Lasmanis i Miezis. Ten mecz jednak należał do lidera serbskiej drużyny. Dość powiedzieć, że przy stanie 17-12, trzynaście punktów było autorstwa Dusana. Jeżeli ktoś myślał, że losy meczu są już przesądzone, to grubo się pomylił. Na 44 sekundy do końca spotkania na tablicy wyników widniał remis po 18. Skuteczna akcja Majstorovica dała Serbom jednopunktowe prowadzenie, które pomimo dwóch szans (było bliiiisko) Łotyszy utrzymała się do końca spotkania. Niepokonani Serbowie zdobywają ostatni brakujący tytuł do swojej przebogatej już kolekcji. Czas na Tokio…


MVP Mistrzostw wśród pań została wybrana reprezentantka Francji – Mamignan Toure, wśród panów… wiadomo kto 🙂

Zobaczcie jakim talentem dysponuje pani Toure:

A to najlepsze akcje Mistrzostw w Bukareszcie:


Na koniec mamy dla Was prawdziwy rarytas. Trener naszej kadry, Mirosław Noculak, był uprzejmy odpowiedzieć nam na kilka pytań, za co jesteśmy bardzo wdzięczni!

Piąte miejsce to sukces czy porażka?

Na pewno nie jest to porażka. Zajęliśmy wysokie, piąte miejsce. Oczywiście, po czwartym miejscu zajętym na Mistrzostwach Świata naszym celem mógł być tylko medal i tego nie udało się osiągnąć. Zabrakło nam trzech punktów, na pewno więc pozostał niedosyt. Pierwsze trzy miejsca zajęły Serbia, Łotwa i Słowenia, czyli zespoły, które regularnie grały w niezmienionych składach w turniejach typu Masters. Turnieje te pod względem poziomu można ustawić na tej samej półce co Mistrzostwa Europy. Nasza reprezentacja nie wystąpiła w żadnym Mastersie. Paweł Pawłowski i Michael Hicks występowali w zawodach w barwach Energi 3×3 Gdańsk, ale to za mało. Serbowie grają ze sobą od 7 lat, stanowią monolit, Słoweńcy od pięciu lat, Łotysze też grają w jednej drużynie choć krócej. Zgranie zespołu jest kluczem do wygrywania w koszykówce 3×3.

W takim razie dlaczego nie zagraliśmy wcześniej żadnego turnieju w reprezentacyjnym składzie?

Nasi reprezentanci na co dzień grają w drużynach z różnych miast. Zespoły z Gdańska i Kołobrzegu, w których występują, nie mogły dowolnie zmienić składów, które wcześniej zostały zgłoszone do turniejów, szczególnie, że już wcześniej w tych składach występowały. Nie mieliśmy więc możliwości zagrać pełnym składem reprezentacyjnym w żadnym poważnym turnieju.

Dwie rzeczy które na ME poszły dobrze i dwie które poszły źle?

Dobrze zagraliśmy pierwsze 5 minut z Belgią, drugie 5 minut było słabsze i mogło to mieć konsekwencje w kolejnych meczach. Źle zagraliśmy z Rosją. Nie potrafiliśmy przeszkodzić Słoweńcom w trafieniu 7 z 9 oddanych rzutów za 2. Sądzę jednak, że ma to głębszą przyczynę – ich lepsze przygotowanie i zgranie. Druga dobra rzecz, to fakt, że drużyna coraz bardziej się krystalizuje, ma wspólny cel i wizję tego co jest potrzebne aby go osiągnąć.

Czy przewiduje Pan zmiany w składzie reprezentacji w kolejnych turniejach?

W kontekście tego co powiedziałem wcześniej na temat zgrania – raczej nie, ale jest to zawsze sprawa otwarta. Zakładamy że zespół pozostanie w aktualnym składzie, ale musimy być gotowi na wszelkie ewentualności. Największe znaczenie ma zgranie i duża ilość spotkań na wyższym poziomie.

Czy chciałby Pan coś przekazać czytelnikom 3x3basket.pl?

Jedną rzecz – maksymalnie popularyzujmy grę 3×3, jak najwięcej o tym mówmy, zachęcajmy, edukujmy rodziny, znajomych, twórzmy warunki do rozwoju zawodników. Popularność koszykówki w naszym kraju w porównaniu do Serbii czy Słowenii jest znikoma. Tam koszykarzy jest tylu, że część z nich decyduje się na specjalizację w 3×3 kosztem gry 5×5. Efektem są medale. Do tego samego powinniśmy dążyć w Polsce.

Bardzo dziękujemy za wywiad i pozdrawiamy Pana Trenera!

Fot. fiba.com

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*