Powtórka z rozrywki – Nowy Sad wygrywa w Pradze. Czwarte miejsce drużyny z Gdańska.

Trzeci turniej cyklu Masters World Tour za nami. Tym razem w Pradze, z udziałem Energa Gdańsk 3×3. Najlepsi znów Serbowie z Nowego Sadu. Specjalnie dla Was Piotr Renkiel wyjaśnia ich fenomen. Warto doczytać do końca!

I tym razem turniej główny poprzedziła runda kwalifikacyjna, w której musieli się zmierzyć zawodnicy z Nowego Sadu, Pragi i Antwerpii. Nie brakowało emocji. Serbowie po dość łatwym zwycięstwie nad Belgami mieli ciężką przeprawę w meczu Czechami:

I to oni (zgodnie z oczekiwaniami) zameldowali się w turnieju głównym.


Faza grupowa

W grupie A równych sobie nie mieli rozstawieni z dwójką, zwycięzcy sprzed tygodnia, zawodnicy z serbskiego Liman. W meczu decydującym o awansie do fazy pucharowej doszło do bratobójczego pojedynku Rosjan, w którym po niesamowitej końcówce lepsi okazali się gracze drużyny Gagarin. :


Grupa B padła łupem słoweńskiego Piranu, a w meczu decydującym o awansie z drugiego miejsca pomiędzy zawodnikami serbskiej drużyny Ralja a Czechami z Marienbadu górą Ci pierwsi:


W grupie C rywalizowała najlepsza polska drużyna eksportowa: Energa Gdańsk 3×3. Niestety z powodu opadów deszczu, w sobotę udało się naszym rozegrać tylko jeden mecz przeciwko zawodnikom z Brna:

Już w niedzielę, w meczu o pierwsze miejsce w grupie nasi musieli uznać wyższość graczy z Amsterdamu:

W efekcie czego w ćwierćfinale musieli mierzyć się z nie lada przeciwnikiem, a mianowicie z drużyną Liman, ale o tym za moment.


W grupie D byliśmy świadkami dwóch emocjonujących meczów. Oba z udziałem Serbów z Belgradu, oba (niestety dla nich przegrane różnicą jednego posiadania). Najpierw przegrali z… wiadomo z kim:

Później w meczu „o życie” dla jednych i drugich musieli uznać wyższość graczy z Humpolca:


Faza pucharowa:

Jako pierwsi do rywalizacji przystąpili gracze z Gdańska i Limanu. Nie da się ukryć, że to było świetne spotkanie w wykonaniu Gdańszczan. Piłka po rzutach zza linii raz za razem znajdowała drogę do kosza, a twarda gra w obronie sprawiła że „nasi” przez cały mecz utrzymywali się na kilku punktowym prowadzeniu. Taki stan rzeczy utrzymał się do końca spotkania i mała niespodzianka stała się faktem. Mamy to! Półfinał dla Gdańska:

I to by było na tyle, jeżeli chodzi o emocje w ćwierćfinałach. Swoje mecze łatwo wygrały drużyny z Nowego Sadu, Piranu oraz … i tutaj też mała niespodzianka: rosyjski Gagarin odprawia z kwitkiem graczy z Amsterdamu.


W pierwszym półfinale na Gdańszczan czekał nie kto inny jak panowie: Bulut, Savic, Majstorovic oraz nowy nabytek – Ivosev. Niestety, ten mecz naszym zawodnikom nie wyszedł. W zupełnym przeciwieństwie do pojedynku z Limanem, tym razem piłka za nic nie chciała znaleźć drogi do kosza. Za to naszym przeciwnikom przychodziło to dość łatwo. Ostatecznie 11-21 i niestety koniec udziału Energii w turnieju. Mimo to: WIELKIE BRAWA, za bardzo „poprawny” występ w Pradze:

W drugim półfinale rozpędzeni Rosjanie po świetnym, zaciętym meczu ogrywają drużynę z Piranu i meldują się w finale:

W wielkim finale Nowy Sad zaczął od szybkiego 5-0, a później przewaga jeszcze wzrosła, właściwie można by powiedzieć, jak zwykle Serbowie zgarniają pełną pulę:

Piotr Renkiel, który naprzeciwko Buluta i spółki grał już kilkadziesiąt razy, wyjaśnił nam dlaczego Serbowie są prawie nie do pokonania:

Na czym polega ich fenomen? Po pierwsze, są przyjaciółmi, którzy razem się wychowywali. Majstorovic dołączył do drużyny później.

Po drugie, przygotowanie motoryczne to podstawa w 3×3, a oni mają płuca z żelaza. Mogą grać 5 czy 8 meczów podczas turnieju i rzadko kiedy widać po nich, że nie mają sił. Nigdy nie odpuszczają, grają na niewyobrażalnym zgraniu. Rozumieją się bez słów, poruszanie się po boisku jest ich wizytówką. Oni się nie zatrzymują. Są jak roboty, które poruszają się po niewidocznych liniach. Cały czas w ruchu. Kiedy przeciwnik łapie zadyszkę oni włączają wyższy bieg.

Dodatkowo, jako najlepsza drużyna świata wyznaczają trendy, które FIBA akceptuje jako element gry. Twarda agresywna obrona, trzymanie, łapanie przypominające często zapasy. To inni mają się dostosować do nich. W kwestii sędziowania każdy turniej jest jak loteria. Raz sędziowie pozwalają na twarda walkę, a na innym odgwizdują każdy faul jakbyśmy grali w koszykówkę 5na5. W Pradze było podobnie. Przeciwko Liman obie drużyny mogły grać twardo i często nieczysto. Jest to jednak część tej gry, więc topowe drużyny są do tego przyzwyczajone. W meczu z Nowym Sadem my graliśmy tak samo jak przeciwnik. Trzymanie, łapanie, twarda agresywna gra, ale… to nam gwizdano faule, a przeciwnikowi nie. Mogą nam podstawiać nogę i dostać za to zwykły faul, a nie niesportowy. Mike może dostać łokciem w twarz przy penetracji, a za pokazanie krwi sędziemu dostaje faul techniczny. Bulut może wepchnąć Thomasa w kosz i nie otrzymać za to nawet upomnienia.

Wydaje się, że promowanie Nowego Sadu i innych serbskich drużyn jest jednym z priorytetów FIBA. Ranking został opanowany przez Serbów i tylko nieliczne zespoły dobijają się wyżej. Nagłówek artykułu o Mastersie w Pradze: „Czy Novi Sad jako pierwszy w historii wygra turniej Masters startując z qualifying draw?”. Jak widać historia została napisana. Oczywiście nie należy im odbierać umiejętności bo nie bez powodu są numerem jeden na świecie od paru lat. Wywalczyli to ciężką pracą. Trenują wspólnie cały rok bez grania w 5na5. Tylko 3×3. Dlatego są najlepsi.

Novi Sad wciąż jest na liście zespołów, z którymi nie udało nam się zwyciężyć. Byliśmy o mały włos podczas finału WT w Pekinie, gdzie przegraliśmy po dogrywce. Tam sędziowie pozwolili na równą walkę.  

Serdecznie dziękujemy Piotrowi za wypowiedź, jesteśmy pewni, że wspomniana lista będzie się szybo skracać! 🙂

A tymczasem Dusan Bulut nie dość że był najskuteczniejszym zawodnikiem turnieju, to znów zgarnął tytuł MVP. Patrząc na poniższe, nie ma się co dziwić. Brawo panie Bulut!

Na koniec łapcie jeszcze najlepsze akcje turnieju:

Cykl World Tour Masters powraca już za dwa tygodnie. Tym razem to Lozanna będzie gościć najlepsze drużyny świata. Na liście startowej jest już drużyna Nowy Sad 😉

Fot. fiba.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*