Trilogy pierwszym mistrzem BIG3!

Koszykówka 3x3 NBA - BIG3 Championship

No i stało się. Po perfekcyjnym sezonie zasadniczym gracze Trilogy zaliczają perfekcyjne play-offs i kończą całą pierwszą edycję Big3 jako niepokonana drużyna. Zobaczcie co działo się w MGM Grand Garden Arena w ociekającym złotem Las Vegas…

Ostatni weekend z Big3 to dwa spotkania: mecz o 3 miejsce pomiędzy drużynami Power i Ghost Ballers oraz wielki finał: Trilogy vs 3 Headed Monsters. Po kolei zatem:

Mike Bibby (13 pkt.), Ricky Davis (22 pkt.), Ivan Johnson (13 pkt.), Marcus Banks, Joe Smith

vs

Cuttino Mobley, DeShawn Stevenson (16 pkt.), Poul McPherson, Rasual Butler, Jerome Williams (20 pkt., 10 zb.)

Pojedynek o 3 miejsce w początkowej jego fazie był bardzo wyrównany. Walka kosz za kosz trwała niemal całą pierwszą połowę, choć warto zaznaczyć, że „Duchy” grały zespołowo, kombinacyjnie, natomiast gra Power opierała się w zasadzie jedynie na DeShawnie Stevensonie, który do przerwy zdobył 13 z jego 16 punktów. Na półmetku było 25-20 dla Ghost Ballers. Po przerwie przewaga stopniowo rosła  i tym oto sposobem Ghosts dowieźli prowadzenie do końca meczu – skończyło się 52-39. Możemy mówić o delikatnym zawodzie, jeżeli chodzi o występ Cuttino Mobleya. 3 pkt w całym meczu, 4 oddane rzuty… „Odpalił” za to Jerome Williams notując bardzo solidne double-double. U wygranych punktowali wszyscy zawodnicy, najlepiej zaprezentował się Ricky Davis, kończąc mecz z 22 punktami na koncie.


Rashard Lewis (10 pkt., 13 zb.), Eddie Basden, Kwame Brown (10 pkt.), Kareem Rush, Mahmoud Abdul-Rauf (22 pkt., 9 zb., 6 as.)

vs

Al Harrington, James White (16 pkt.), Rashad McCants (22 pkt.),  Kenyon Martin, Dion Glover

Wielki finał, wielkie emocje. „Potwory” rozpoczęły mecz od szybkiego prowadzenia 6-0. Mocna obrona owocowała blokami, przechwytami i łatwymi punktami. Po chwili było już 16-5. Niektórzy z nas zacierali ręce widząc co się dzieje, mała niespodzianka wisiała w powietrzu. No i wtedy coś się zacięło, a może bardziej zawodnikom Trilogy w oczy zaglądnęło widmo porażki? Oni przecież jeszcze nie zaznali smaku porażki… Przyspieszli, zaczęli atakować deskę, blokowali, przechwytywali i odwrócili losy spotkania schodząc na przerwę z prowadzeniem 25-24. Początek drugiej odsłony to wymiana ciosów, a właściwie celnych trójek z obu stron. Szalał ulubieniec naszej skromnej redakcji Mahmoud Abdul-Rauf, ale w nie pozostawali dłużni McCants oraz White. Przy stanie 44-38 dla Trilogy przebudził się w końcu „Sweet Lew”. Jego 6 punktów z rzędu dało Monsterom nadzieję. Na tablicy wyników remis po 46, sędziowie gwiżdżą faul Abdul-Raufa przy rzucie za trzy McCantsa, ten trafia rzut wolny punktowany za 3 i po chwili kończy mecz ładnym step-backiem. Rashad McCants zostaje wybrany BIG3 Championship MVP. Niepokonani. Najlepsi. Zasłużeni Mistrzowie!!!

I tak oto pierwszy sezon Big3 przeszedł do historii. Być może na początku wyglądało to wszystko dość niemrawo, ale z każdym tygodniem było ciekawiej i ostatecznie nam się bardzo podobało. Tylko szkoda że kolejne mecze dopiero za rok…

Pozdrowienia od redakcji dla wszystkich fanów Chrisa Jacksona 🙂

Fot. big3.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*